WILD – Wake Induced Lucid Dream

WILD – Wake Induced Lucid Dream

WILD jest techniką, która bazuje na przejściu z jawy w stan snu bezpośrednio, bez utraty świadomości. Metoda wydaje się z pozoru prosta, przez co kusi wiele osób, które nie są obyte w temacie. Bez jakiejkolwiek styczności ze stanem świadomego snu, zrozumienia podstawowych mechanik rządzących naszym ciałem i umysłem podczas zasypiania, jak i samego śnienia, może okazać się, że WILD bardzo szybko zniechęci początkującą osobę do tej tematyki.

Przypomnij sobie, jak zazwyczaj wygląda u Ciebie zasypianie. Kładziesz się wygodnie na łóżku, zamykasz oczy i śpisz. Tylko tyle? Jakie przeżycia towarzyszą Ci podczas tego stanu? Czy w Twoim umyśle nie szaleje tornado losowych myśli, historii, obrazów? Są Ci one obojętne, jesteś jedynie ich biernym obserwatorem, nie zawsze do końca świadomym tego, co się właśnie dzieje, jednak w dalszej części obserwatorem.

Niejako opanowanie świadomości w tym stanie, będzie tym, czego będziemy chcieli nauczyć się na początku praktyki techniki WILD. Dla wielu może być to uciążliwe, nieraz zdarzy Ci się, że nie dasz rady, zwyczajnie odpłyniesz. Jednak nie przejmuj się. Z czasem utrzymanie świadomości stanie się coraz łatwiejsze.
Wcześniej zasugerowałem, że technika nie jest czymś łatwym. Głównie dlatego, że wymaga od praktykującego dużych pokładów cierpliwości. Jeśli kiedyś przeczytałeś, że technika ta jest „idealna do osiągnięcia świadomego snu w jedną noc” to z miejsca możesz zapomnieć o tym, co było napisane w tym artykule. Oczywiście, komuś, za pomocą WILDa, może udać się wejść w LD przy pierwszej próbie. Będzie to jednak przypadek szczególny, nie mający większego przełożenia na ogół. Tym bardziej, nie powinniśmy patrzeć na tę metodę przez pryzmat tej osoby. Zwyczajnie możemy się zwieść.

Najważniejszą rzeczą przy wykonywaniu tej techniki, jest robienie tego w połączeniu z WBTB (opisane tutaj). Jest to podstawa, o której duża część autorów artykułów o WILD zapomina. Praktykowałeś tę metodę bez wcześniejszego połączenia jej z pobudką? Nie powinieneś dziwić się, że nie wychodziło. Jednak nie martw się, praktyka nie poszła na marne. Zawsze jest to jakieś przećwiczenie techniki, obycie się z nią.

Jeśli masz już za sobą przespanie odpowiedniej ilości czasu oraz rozbudzanie, to możesz wrócić do łóżka. Najlepiej wybrać pozycję, która nie będzie dla nas naturalna przy zasypianiu, jednak która nie będzie powodować ogromnego dyskomfortu. Najczęściej zaleca się położenie na plecach z rękami wzdłuż ciała.
Gdy już tak leżysz (pamiętaj, aby się nie ruszać!), z czasem do Twojej głowy zaczną wpadać losowe myśli. Mniej czy bardziej spójne. Jeśli się na nich skupisz, to każda z nich będzie coraz bardziej rozpraszająca. Nie możesz poświęcać im swojej uwagi, skup swój umysł, spróbuj przebywać w stanie, w którym będziesz skupiał się na czymś konkretnym, jednocześnie ignorując napływające myśli. Możesz wręcz próbować z nimi walczyć, „ucinać” je, gdy się pojawiają, bądź wyobrazić sobie jakieś urządzenie, które będzie je zasysało. Możesz, w myślach, ogrodzić swój umysł od „nadciągającego wroga”. Jeśli jednak w dalszym stanie nie umiesz utrzymać świadomości, to możesz zająć się czymś, co będzie wymagało od Ciebie dużego skupienia. Od siebie mogę polecić liczenie od 200/100 do 0 co 3/4 cyfry. Dość dobrze rozbudza to nasz umysł i odcina od napływających myśli. Co jakiś czas możesz zmieniać ilość liczb, które przeskakujesz przy odliczaniu, aby uniknąć, nazwijmy to, przyzwyczajenia umysłu do tego konkretnego bodźca.

Z czasem zaczniesz widzieć dziwne obrazy, słyszeć dźwięki czy odczujesz dziwne wrażenia kinestetyczne. Jest to bardzo dobry znak, oznaczający, że jesteś blisko zaśnięcia. Warto mieć na uwadze to, że hipnagogi mogą być „zdradliwe”. Często będziesz słyszał głosy np. swoich przyjaciół, domowników, odgłosy towarzyszące codziennemu życiu; dzwonienie budzika, pukanie czy tykanie zegarka. Zdarza się tak, że wizje są dość specyficzne, niekiedy mogą być straszne. W takim momencie musisz mieć na uwadze to, że jesteś w pełni bezpieczny, a wszystko co widzisz, to wytwór Twojego umysłu. Nie możesz się bać, nie możesz się nakręcać na strach, gdyż tylko spotęguje to ten efekt. To samo tyczy się paraliżu sennego – opisywany jest jako niezwykle straszna i uciążliwa sprawa. Jednak, gdy odpowiednio się na niego nastawisz i będziesz świadom tego, co może Cię spotkać, to stanie się on dość ciekawym przeżyciem, które, wraz z praktyką, stanie się czymś naturalnym, na co nie będziesz nawet zwracał uwagi.
Im dłużej będziesz obserwatorem hipnagogów, tym bardziej złożone się będą stawać. W końcu, jeden z nich może przekształcić się w sen. Prosty obraz przerodzi się rozbudowaną scenerię, którą będziesz odbierał wszystkimi zmysłami.
Może zdarzyć się też tak, że wszystkie odczucia znikną. Przestaniesz widzieć obrazy czy słyszeć dźwięki. Nie przejmuj się, zdarza się i tak. Jeśli masz wrażenie, że zrobiłeś wszystko dobrze, a dany stan trwa odpowiednio długo, spróbuj podnieść rękę. Jeśli:
a) będziesz mógł podnieść rękę bez większego wysiłku, następnie wykonasz test rzeczywistości (największą skutecznością cieszy się próba oddychania przez zatkany nos), który da negatywny rezultat – nie byłeś nawet blisko zaśnięcia,
b) nie będziesz mógł podnieść ręki lub będziesz mógł ją podnieść, ale z oporem, jakby musiała przebić się pewnego rodzaju folię – jesteś w paraliżu. Nie forsuj się, nie próbuj robić TR, jedynie wyrwiesz się z tego stanu,
c) będziesz mógł swobodnie podnieść rękę, test da wynik pozytywny – gratuluję, jesteś we śnie.
Jeśli zdarzyło się, że jesteś we śnie i towarzysz Ci tylko pustka – nie przejmuj się! Wyobraź sobie jakąś scenerię, gdzie chciałbyś się znaleźć. Jeśli już to zrobiłeś, to wmów sobie, że kilka kroków od Ciebie są drzwi które Cię tam przeniosą. Wstań, znajdź je i spróbuj je otworzyć? Gdzie prowadzą?

Technikę można streścić w czterech krokach:
1. WBTB,
2. Uspokojenie umysłu,
3. Utrzymywanie świadomości za pomocą „kotwic”, np. liczenie wstecz, bądź jakieś inne działania matematyczne,
4. Zaśnięcie (ciała, nie umysłu).

Jak widać, WILD nie jest metodą skomplikowaną. Wymaga jednak cierpliwości, praktyki i obycia z tematem.
Systematyczność to podstawa. Załóż dziennik snów, czytaj relacje innych osób. Może wyłapiesz jakieś błędy, które łączą Ciebie i daną osobę. Wyeliminuj je. Jeśli nie wyszło w tym tygodniu, to wyjdzie w następnym, może jeszcze kolejnym. Zasada jest prosta – musisz być sumienny, aby otrzymać wyniki. Jeśli czujesz się na siłach, to zabieraj się do ćwiczenia!

Mam nadzieję, że powyższy artykuł okazał się pomocny i przybliżył Wam tę metodę. W razie pytań piszcie w komentarzach, czy też w wiadomości prywatnej!

Komentarze